Terminator: Ocalenie – recenzja filmu

McG – oddawaj moje sto milionów!

McG biorąc się za reżyserkę Terminatora: Ocalenie nie miał łatwego zadania. Dorównanie filmom Jamesa Camerona graniczy z cudem, także obniżyłem pułap oczekiwań. Bunt Maszyn był niezłym filmem akcji z fenomenalnym zakończeniem i mniej więcej tej klasy rozrywki spodziewałem się po Ocaleniu. Przeniesienie akcji do postnuklearnej przyszłości to świetna okazja na zapoczątkowanie nowej trylogii na zgliszczach cywilizacji. Po seansie wolałbym jednak, żeby spec od Aniołków Charliego oddał stołek komuś bardziej utalentowanemu i choć jego film również zakwalifikowałbym do klasy średniej, to w odróżnieniu od roboty Mostowa, Terminator Salvation pozostawia głęboki niesmak, a taśma z ostatnimi kilkoma minutami mogłaby ulec zniszczeniu.

Nie słucham MC Hammera i U can't touch this

Nie słuchał MC Hammera i U can't touch this

O fabule w sumie nie będę wspominał, bo ciężko nie wpakować spojlera, a i tak chyba wszyscy wiedzą, że SkyNet i Ruch Oporu nie należą do kółka wzajemnej adoracji. John Connor musi pilnować, żeby nie zginął ktoś, od kogo zależy przyszłość ludzkości, a po drodze pojawia się tajemniczy nieznajomy, motyw zdrady i niesubordynacji oraz wyzwoliciela uciśnionych.

Terminator: Ocalenie to film bardzo nierówny, początek to solidne wejście z buta w sam środek piekielnie dobrej akcji z mistrzowskimi ujęciami (manewry śmigłowcem i pościg beznogiej maszynki). Niestety im dalej, tym gorzej i po ¾ projekcji zrobiło się naprawdę przykro. Na uwagę zasługuje kilkanaście naprawdę fajnie zrealizowanych scen, przyznaję niejednokrotnie przegiętych i to w stylu perypetii ostatniego Indiany Jonesa, ale będących ucztą dla łaknących wizualnej wirtuozerii oczu (przykładowo pościg moto-terminatorów i ubicie Hunter Killera).

John Connor zabija na śmierć

John Connor zabija na śmierć

Na pewno fani klimatów postapokaliptycznych będą zachwyceni scenografią i settingiem – niektóre ujęcia porażają, zniszczone L.A. i San Francisco zapierają dech w piersiach. Ukryte przed SkyNetem dowództwo Ruchu Oporu, radiowe transmisje Johna Connora, pole obsiane minami magnetycznymi – to buduje smakowity klimat, który niestety bywa paskudnie oszpecony czy to durnymi poczynaniami bohaterów, czy tandetnymi dialogami i banalnymi filozoficznymi wstawkami. Za scenę, w której dziewczynka chwyta cyborga za rękę, powinni kogoś wykastrować, jeszcze tylko brakowało wyznania ze strony blaszaka: jestem twoim ojcem. Są w tym filmie momenty tak biedne, że znaczna część publiki zgromadzonej w sali kinowej wydawała po nich jęki zażenowania.

Jak lubię Christiana Bale’a i jego aktorstwo, tak tym razem nie mogę powiedzieć, że dobrze spisał się w swej roli (John Connor). Mam nadzieję, że po prostu zagrał jak mu kazali, bo okazał się tak twardy, że mógłby iść z Harvesterem na gołe klaty, przez co dla mnie był w odbiorze nienaturalny i drażniący. O niebo lepiej wypadł Sam Worthington, który wcielił się w poszukującego własnej tożsamości Marcusa Wrighta czy grający nastoletniego Kyle’a Reese’a Anton Yelchin.

Nawiązania do poprzednich części mogłyby być fajnym dodatkiem, gdyby były dyskretne. Serwowanie po raz kolejny zwrotów: I’ll be back czy come with me if you want to live (zmęczenie powinni odczuć szczególnie widzowie serialu Kroniki Sary Connor) albo wstawienie wygenerowanego w CGI T-800 w skórze Arnolda Schwarzeneggera to wg mnie nie puszczenie oka w stronę fanów, a brak pomysłu na przyciągnięcie uwagi widza. Co jeszcze razi? Przewidywalność i to w stopniu okrutnym, zwroty akcji może i by wystąpiły i potrafiły zaskoczyć, ale niestety wszystkie zabawki upchano w trailerach, no a tym ciężko było się oprzeć.

Takie kadry są piękne...

Takie kadry są piękne...

Danny Elfman odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową do Terminatora: Ocalenie spisał się nieźle. Kilka kawałków wpada w ucho i pasuje do tego, co ma miejsce na ekranie, pojawiła się też wariacja Terminator Theme Brada Fiedela także ogólnie jest przyzwoicie, ale nie brakuje również brzmień polukrowanych patosem, przy których Connor mógłby stanąć na stercie złomu z maszyn trzymając łopocącą na wietrze flagę USA.

Dla mnie Terminator w postapokaliptycznej przyszłości to wizja ociekająca wręcz ciężkim klimatem rdzy, gruzów i czaszek miażdżonych gąsienicami czołgów SkyNetu. W powietrzu powinien unosić się proch, radioaktywny opad i swąd defetyzmu z rzadka rozganiany nadzieją dawaną przez Ruch Oporu. Niestety proporcje są zgoła inne i polować to trzeba, ale właśnie na klimatyczne motywy.

Duck'n'Cover

Duck'n'Cover

Idąc na projekcję Terminatora: Ocalenie nie nastawiajcie się na zbyt wiele. Niech nie zwiedzie Was pierwszy kwadrans filmu, bo będziecie srogo żałować udzielenia kredytu zaufania reżyserowi. Na pewno warto zobaczyć początek nowej trylogii, jeśli zależy Wam wyłowieniu postapo-smaczków, a potraficie uruchomić filtry na tandetę i głupotę. Jeśli chcecie obejrzeć poważną produkcję, po której nie zbiera się na mdłości, zarzućcie sobie DVD z dziełami Camerona, bo seans Ocalenia jest jak zły dotyk – będzie bolał przez całe życie. Niewykorzystana szansa. Ocena w skali 1/10 – 6.

Piotr “Micronus” Osiak

Saladyn z Outpostu ocenił Ocalenie o 2 oczka wyżej, sprawdź co on ma do powiedzenia na temat filmu.

Craven na polterblogu skazał najnowszego Terminatora na 5,5.

Odpowiedzi: 8 to “Terminator: Ocalenie – recenzja filmu”

  1. Borejko Powiedział/a:

    To iść w końcu czy nie iść (heh)

  2. Micronus Powiedział/a:

    Chcesz zobaczyć trochę fajnych scen w sceneriach postapo – idź i będziesz się dobrze bawić.
    Oczekujesz filmu choć trochę zbliżonego do T1 i T2 – odpuść sobie.

  3. Saladyn Powiedział/a:

    Oceniałem film w innych kategoriach. Wiadomo mniej więcej, co się ma dziać ze względu na:
    - opowieści o przyszłości z poprzednich części;
    - rangę wiekową i duszenie niektórych motywów w każdym filmie, bo tak chcą twórcy (Salvation to nie kino offowe);
    - totalne nieporozumienie jakim jest trailer przez który na panewce spaliło zaskoczenie związane z przeszłością Marcusa.

    Jako film akcji – porównując chociażby z Wolverine: Geneza jest dużo ciekawszy, spójny i nie ma efektów specjalnych robionych w paincie. Jako początek nowej trylogii też nie jest taki zły, według mnie przebija T3 i totalnie miażdzy Kroniki Sary Connor. Kilka wpadek to stare, znane z KAŻDEJ części motywy. Mam tu na myśli próby łapania ludzi zamiast ich kasowania czy też rzucania nimi zamiast wyrwać główkę albo serce (co oczywiscie kończy się zgonem Terminatora, bo się cackał).

    Końcowe sceny przesłodzone, denerwuje sterylność (kto sprząta korytarze w bazach Skyneta) i zadziwiająca odporność terminatora ze scen “laboratoryjnych”. I za to odjąłem dwa oczka. Film mnie zaciekawił, mam ochotę obejrzeć go raz jeszcze chociażby dla scen desantowych oraz polowania na ludzi. Więc w mojej skali to jest właśnie 8. 9 dałbym gdyby naprawiono wspomniane wyżej byki, a jakieś głębsze treści i fajniejsze dialogi to byłby film “musisz-to-zobaczyć” czyli 10. Jest 8 i 8 zostaje.

  4. Squonk Powiedział/a:

    Trza było iść na “Zapowiedź” albo “Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia” jak się chciało gmerać by odnaleźć głęboko ukryty (a jednak!) sens :D

    Nie płaczcie więc po T4 jak nie płakaliście wcześniej po F3 :P

  5. słysząc tyle paskudnych rzeczy o tym filmie, ukradnę go by go zobaczyć.

  6. Kowix Powiedział/a:

    Przesadzacie z tymi wypowiedziami… Po Terminatorze: Ocalenie nie można oczekiwać, że będzie jak ‘SlumDog’, czy ‘Ciekawy przypadek B.B.’, przecież to T4!!! Jak przystało na zapoczątkowanie nowej (mam nadzieję) trylogii jest rewelacyjny! Efekty zapierają dech w piersi, akcja-na wysokim poziomie, czego więcej oczekiwać??? Dla mnie super! Nie oczekujmy po tym filmie oskarowego scenariusza, czy też dialogów rodem z ‘Dnia Próby’ (D. Washington), a gwarancja zadowolonia WIELKA!!! Film tzw. bajeczny… super się ogląda i na tyle… Polecam, miła rozrywka dla wszystkich.

    • Micronus Powiedział/a:

      Widzisz, ja takie podejście jak Ty, miałem do Resident Evil: Zagłada. Trzymałem dystans, traktowałem jako lajtowe kino akcji z zombiakami i dobrze się bawiłem pomimo ogólnej kulawości filmu. Tyle że dla mnie Terminatory to filmy, które bardzo lubię i co jakiś czas do nich wracam, a po scenkach z T1 i T2, postnuklearną przyszłość wyobrażałem sobie o wiele mroczniejszą i czegos takiego oczekiwałem mimo wszystko. I tak obniżyłem wymagania do pułapu T3. I co można wyczytać z tekstu, zgadzam się z tym, że film wygląda dobrze i ma sporo fajnych scen, tym niemniej IMO nie tworzy spójnej całości, to miszmasz mniej lub bardziej udanych akcji. Za to fabularnie i dialogowo leży i kwiczy i pod tym względem Terminator Mostowa był o wiele lepszy. I tak, od Terminatora 4, a tym bardziej początku nowej trylogii wymagam o wiele więcej i takiego kiczu nie przełknę.

    • PipBoy2000 Powiedział/a:

      Ja akurat wyszedłem z kina wściekły. A wściekły bo bezsilny wobec tego co zobaczyłem. Jak można było skopać film tak koncertowo, mając do dyspozycji tyle narzędzi, możliwości i technicznych fajerwerków o których Cammeron w 1984 roku nawet nie mógł marzyć ?! Fabuła filmu została totalnie olana, o grze aktorskiej już nawet nie wspomnę. Film targetowany był chyba bardziej do młodych ludzi jarających się produkcjami typu “Za szybcy za wściekli”. To smutne ale tendencja w całym szołbizie jest teraz taka by kłaniać się coraz to niższym gustom. W robieniu filmów liczy się teraz najbardziej biznes plan a nie scenariusz co skutkuje tym, że to coraz mniej wymagająca publiczność kształtuje wyobraźnię i kreatywność reżyserów podczas gdy powinno być odwrotnie. Mam nadzieję tylko, że kiedyś osiągnie siędno takiego stanu od którego ktoś wreszcie zacznie się odbijać.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.