Le Dernier Combat – recenzja filmu

No to lecimy z tą recenzją!

No to lecimy z tą recenzją!

Produkcja: Francja, gatunek: S-F, data premiery: 1983, reżyseria: Luc Besson, scenariusz: Luc Besson, Pierre Jolivet, zdjęcia: Carlo Varini, muzyka: Eric Serra, czas trwania: 92 minuty.

Muszę przyznać, że byłem nie lada zaskoczony oglądając ten film po raz pierwszy. Le Dernier Combat (Ostatnia Walka) to film niezwykły, niebanalny, artystyczny, a przy tym wciąż czytelny i ciekawy dla mniej wymagającego odbiorcy. Gdy go oglądałem, przeszło mi przez myśl, że mógłby on być pracą magisterską po filmówce. Wskazuje na to średni budżet, odważny pomysł i rzadko już w filmach spotykane (zwłaszcza w s-f) tzw. “podwójne dno”. Film jest debiutem reżyserskim Luca Bessona (autor filmów tj. “Leon Zawodowiec”, “Piąty Element”), który po zgarnięciu dwóch nagród przeszedł do miana filmu kultowego i otworzył swojemu twórcy drzwi do kariery.

To, że obaj mamy okulary nie znaczy, że ci otworzę.

To, że obaj mamy okulary nie znaczy, że ci otworzę.

Historia bezimiennego mężczyzny (który nawet w napisach końcowych widnieje jako “The Man”) rozgrywa się w zrujnowanym świecie targanym silnymi wiatrami, gdzie wieżowce spoczywają przykryte piaszczystymi wydmami, a opustoszałe miasta-gruzowiska zieją czernią z pustych okiennic. Tajemnicza banda na pustkowiu, miejskie zjawy i zjawiska, a wśród nich człowiek, który postanawia uciec w nieznane. Główny bohater, mieszkaniec pustkowi, ukazany jest jako zwykły, słaby człowiek, którego przewaga nad innymi polega jedynie na jego pomysłowości. Sceny z jego życia codziennego, przedstawione są bardzo naturalnie i dosłownie, obnażając przy tym jego zwierzęce instynkty. Stąd też wynika ucieczka głównego bohatera, prawdopodobnie powiązana z jego instynktownymi poszukiwaniami. Nawet towarzystwo tajemniczego dobrodzieja nie daje mu tego czego szuka z tak wielką determinacją. Jego plany natomiast zostają pokrzyżowane przez kolejną tajemniczą postać (graną przez Jeana Reno), która niestrudzenie próbuje odegrać się na każdym napotkanym człowieku. Niezwykła, pełna dziwnych zdarzeń historia, która wynika z podróży Bezimiennego, ostatecznie może sprowadzić nas do dość zabawnego wniosku, że najciemniej jest zawsze pod latarnią.

-Mmmmm?   -Mhm! Mhm!

-Mmmmm? -Mhm! Mhm!

Postaci ludzkie, które pojawiają się w filmie, komunikują się między sobą za pomocą gestu i mimiki – od początku do końca nie pada ani jedno artykułowane słowo. Skłania nas to do zwrócenia uwagi na rozmaitą grę ciała wykreowanych przez autora postaci. Aktorzy odegrali swoje role bezbłędnie. Film nakręcony jest w technice czarno-białej, która dodaje uroku postapokaliptycznym sceneriom – a te stworzone lub wybrane zostały z pieczołowitością godną pochwały. Ujęcia kamery są mistrzowsko dobrane i skomponowane a efekty specjalne znikome i praktycznie niepotrzebne. Tereny, które przychodzi nam zwiedzać wraz z głównym bohaterem są autentycznie wyniszczone, zalane ściekami, rażące spękanymi powierzchniami, przyozdobione gnijącymi, rozpadającymi się strukturami i różnorodnymi przerdzewiałymi odpadami. Ubiór, przyrządy, pojazdy i wszelkie inne elementy świata przedstawionego doskonale komponują się z wykreowanym otoczeniem. Maski, prowizoryczna broń, prymitywne pułapki, zdezelowane wraki – wszystkie te rozmaitości wydają się być stare, zużyte i przeterminowane. Nie inaczej jest z samymi ludźmi którzy ociekają brudem, są podejrzliwi, nieufni i na swój sposób psychicznie zdegenerowani. Warstwa dźwiękowa Ostatniej Walki również jest znakomita. Mimo, że w ciągu 92 minut filmu, usłyszymy zaledwie 2 minuty muzyki, to całą resztę wypełnią nam monotonne dudnienia, łomotanie, złowieszcze dźwięki otoczenia i nieartykułowane dźwięki wydawane przez postaci. Audiowizualny całokształt filmu prezentuje się doprawdy genialnie, a powstały w rezultacie klimat onieśmiela.

Skąd ty się urwałeś?! Z Bioshock!?

Skąd ty się urwałeś?! Z Bioshock!?

Mamy więc bezimienną postać i jej ciekawą historię. Pod tą historią kryje się jednak głęboki przekaz. Owszem, film pozwala zadowolić się swoją opowieścią i oprawą audiowizualną, jednak bardziej wymagający widz znajdzie w nim wiele metafor, dopatrzy się wyrazistych symboli i być może odkryje drugie dno. Świat przedstawiony jest zniszczony, prawdopodobnie postnuklearny, doprowadzony do tego stanu przez człowieka. Przyjdzie nam ujrzeć malowidła na obskurnej ścianie szpitala, przedstawiające te malowane w czasach prehistorycznych na ścianach jaskiń. Jest to moim zdaniem porównanie człowieka postapokaliptycznego z człowiekiem prehistorycznym. Wskazuje to na to, że cały rozwój ludzkości i tak sprowadził się do tego samego, żałosnego etapu. Potwierdza to także konstrukcja wyprawy głównego bohatera, który zatacza koło by znaleźć się w tym samym punkcie. Bardzo ważny jest także motyw kobiety, będący zamaskowanym motywem przewodnim całej fabuły. Pojawia się ona symbolicznie w postaci dmuchanej lali i malowidła ściennego żeby w końcu przybrać postać ludzką, która przez przeciwności losu wciąż pozostaje poza zasięgiem głównego bohatera. Kobieta sprowadzona jest w tym filmie do rangi przedmiotu – obnaża to zwierzęcą naturę mężczyzny i bardziej dosłownie sprowadza go do postaci człowieka prehistorycznego. W Ostatniej Walce znajduje się także wiele innych symboli jak np. symbol przejęcia władzy w postaci obciętego palca czy motyw pozornego azylu. Co oznacza książka czytana przez głównego bohatera i jak to się ma do braku komunikacji? Co oznaczają ryby spadające z nieba? Pozostawiam wam odgadywanie i próbę zrozumienia tych i innych ukrytych treści Le Dernier Combat – a jest ich wiele.

Trochę się, jakby... zawaliło.

Trochę się, jakby... zawaliło.

Podsumowując, polecam film każdemu. Powinien zainteresować mniej wymagającego odbiorcę, a wyjadaczy i filozofów pochłonąć bez reszty. Osobiście zaliczam ten film do pierwszej trójki moich ulubionych filmów postapokaliptycznych. Nie jest to produkcja kasowa i nie jest to kino akcji (choć pojawia się dynamiczna scena ucieczki i bogate choreograficznie sceny walki). Jest to wyjątkowe, kultowe dzieło należące do kina dojrzałego, niekomercyjnego. Ostatnio, przez przypadek spotkałem się z tym tytułem w książce “100 filmów s-f które musisz obejrzeć zanim umrzesz”. Tak więc ponownie, serdecznie polecam.

Ocena 10/10

W chwili obecnej film można nabyć np. tutaj za całkiem przyzwoitą cenę. Warto!

Odpowiedzi: 2 to “Le Dernier Combat – recenzja filmu”

  1. jaku8 Powiedział/a:

    Z tą recenzją chciałbym się przedstawić czytelnikom bloga jako nowy team member :] Od dzisiaj moje wpisy rozpoznacie po moim nicku. Aloha!

  2. Micronus Powiedział/a:

    Sroga recka, zajebisty debiut, reklamacji, że Micronus okazał się tanim lansiarzem nie uwzględnia się. Powitać w Bunkrze.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.